Niedoceniona w Polsce niegdyś fasola wchodzi na salony. Nie tylko dlatego, że ilość osób na diecie wegańskiej przybywa, ale również z powodu większej finezji osób gotujących. A dlaczego warto jeść fasolę?

Odmian fasoli jest bardzo wiele: biały jaś, czerwona, czarna adzuki, mung, szparagowa – ich nazw i gatunków między innymi Wikipedia wymienia tyle, że szkoda miejsca, by wszystkie wypisywać.  Ale to tylko pokazuje nam jasno, jak wiele fajnych i kolorowych dań można przygotować na tym strączkowym warzywku, które jest nieocenionym źródłem białka roślinnego. Dlaczego jeszcze warto jeść fasolę? Jest dostępna cały rok więc śmiało można po nią sięgać w każdym sezonie łącząc z warzywami i owocami, które rosną o danej porze roku. Jestem fanką słodyczy na bazie fasoli – co raz bardziej popularnych w stołecznych cukierniach. Na czele z czekoladowo – fasolowym brownie czy sernikiem z fasoli. W mojej kolejnej książce znajdzie się przepis na tort z fasoli. Ale odbiegam od właściwości. Na smak jeszcze przyjdzie czas. Przede wszystkim fasola dostarcza nam wielu składników odżywczych i mineralnych. Idealna dla wegetarian – uzupełnia im niedobory białka. Choć bardzo rzadko zdarza się, by osoby, które nie jedzą mięsa miały spore niedobory tego składnika. Z doświadczenia wiem, że to mit. Dlatego należy pamiętać, że zastępując mięso na przykład fasolą nie można z nią przesadzać. 150 g mięsa to odpowiednik 40 g suchych nasion fasoli. Często zdarza się, że osoby, które wprowadzają nowe nawyki żywieniowe potrafią przedawkować ze strączkami. Wówczas czują się ospałe, ociężałe i całą winę zwalają na nowy sposób odżywiania. Zmniejsza wydzielanie kwasów żołądkowych (cenna wskazówka dla osób cierpiących na zgagę lub nadkwasotę, polecana jest dla osób, które chorują na osteoporozę, gdyż nie powoduje utraty wapnia wraz z moczem jak w przypadku spożywania białka zwierzęcego. Fasola nie jest polecana na diecie FODMAP. Również wypada z diety osób, które nie tolerują histaminy. Fasola zawiera również nienasycone kwasy tłuszczowe. Na pytanie czy jest kaloryczna znajdziecie mnóstwo odpowiedzi: tak, nie, nie wiem. Zawiera węglowodany, tłuszcze, białka. W 100 g jest 290 kcal. Sami musicie sobie odpowiedzieć czy to dużo czy mało w Waszej diecie. Moja rodzina lubi fasolę i dlatego im gotuję. Ale ja muszę uważać na FODMAP więc fasolę jem od wielkiego dzwonu. Może powodować wzdęcia nawet u osób, które nie mają zespołu jelita drażliwego. Należy ją starannie przygotować, by stała się lekkostrawna. TUTAJ dowiesz się jak ją gotować, by nie sprawiała Ci trawiennych problemów.

Składniki:

450 g ugotowanej fasoli białej – jak ugotować strączkowe znajdziesz  TUTAJ

2 łyżki oleju rzepakowego

1 cebula czerwona pokrojona w kostkę

3 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę

500 g podgrzybków świeżych lub 100 g suszonych

250 g liści świeżego szpinaku

350 ml wywaru

sok z 1 limonki

skórka starta z 1 cytryny

sól (do smaku)

świeżo mielony pieprz (do smaku)

50 g sera mascarpone

2 łyżki pestek dyni podprażonych na suchej patelni

Przygotowanie:

Rozgrzej olej  i podsmaż czosnek, cebulę. Jeśli używasz suszonych grzybów – namocz je w ciepłej wodzie minimum 2 godziny. Natomiast świeże dodaj pokrojone na mniejsze kawałki i podsmażaj aż grzyby puszczą wodę. Dodaj szpinak. Następnie dodaj fasolę oraz wywar. Gotuj przez kilka minut aż płyn trochę odparuje. Dodaj mascarpone, dopraw solą , pieprzem i sokiem z limonki. Na koniec udekoruj skórką z cytryny i pestkami dyni.