Końcówka zimy to najgorszy okres dla mnie. Nie ma jeszcze świeżych warzyw a ziemniaków, dyni i buraków mam już serdecznie dość. To najtrudniejszy moment, by dobrze rozpieścić swoje podniebienie. Z jednej strony chce mi się prostego jedzenia – a z drugiej marzę o czymś wykwintnym i nieoczywistym. Nie przepadam za zupami kremami.

Ale dzisiaj na warsztat wjeżdża z hukiem marchewka. I to właśnie w postaci kremu z marchewki, gdyż okrutnie boli mnie gardło. Ponadto zostało mi tyle pięknych kwiatów, że z przyjemnością udekoruję sobie krem z marchewki tak, by wyglądała jak dzieło sztuki. Bo ja czasem lubię sobie coś ugotować – zdarza się to dwa razy do roku – ale jednak się zdarza. Nie mogę zdecydowanie jeść teraz nabiału więc śmietanę zastąpię mlekiem kokosowym. A by zupa była bardziej wyrazista w smaku dodam jako przyprawę żółtą pastę curry.

Składniki:

4 duże marchewki lub 6 średnich

1 czerwona cebula pokrojona w piórka

imbir wielkości kciuka

1 l mleka kokosowego

1 łyżka żółtej pasty curry

sól

szczypta czerwonej papryki w przyprawie

1 czerwona papryka pokrojona w słupki

sok z 1 cytryny

2 łyżki sosu sojowego

kiełki lucerny do dekoracji

kwiaty jadalne do dekoracji  (opcjonalnie)

1 łyżka masła klarowanego

Przygotowanie:

W garnku podgrzej masło klarowane i podsmaż cebulę oraz imbir. Dodaj paprykę. Następnie dodaj marchewkę zmiksowaną w blenderze oraz przyprawy. Dodaj pastę curry, mleko kokosowe i gotuj około 15 minut. Następnie dopraw do smaku solą, sokiem z cytryny i zmiksuj zupę na gładki krem. Podawaj z kiełkami. i z kwiatami oczywiście.