Nie wszystkie dzieci mają szczęście i mogą zjadać cokolwiek zapragną. Uczulenia na nabiał, gluten, czekoladę, soję, seler, a nawet jabłka i marchewki stają się w zasadzie codziennością. Co trzecie dziecko w przedszkolu “czegoś nie może”. Ale jest z tego jeden, niezaprzeczalny pożytek: te dzieci, które są uczulone na dużą ilość pokarmów przy odrobinie zaangażowania rodziców bardzo zdrowo się odżywiają. Nie jedzą czekoladek, cukierków i przetworzonej żywności. Oczywiście bardzo ciężko jest przekonać je do “zdrowych” posiłków, gdy obok, dzieci, które mogą sobie pozwolić na wszelakie słodycze objadają się nimi z należytym namaszczeniem . Dodam, że dzieci z alergiami bardzo często są niejadkami. Ich organizmy intuicyjnie wykrywają, że nie strawią danego pokarmu i wysyłają sygnały, by danej rzeczy po prostu nie jeść. I rzeczywiście tak jest, że dzieci z atopią czy uczulone na gluten mniej chętnie jedzą i są zazwyczaj dość szczupłe. Ja przekonałam swojego niejadka do zupy botwinki mówiąc, że to dzidziuś od Pani Burakowej. Dzidziusie zawsze dobrze działają na małe dziewczynki więc botwinka na stałe weszła do naszego jadłospisu.

Składniki

2 pęczki botwinki (ok 500 g)

1 marchewka

1 pietruszka

4 ząbki czosnku

1,5 wody

opcjonalnie pół szklanki wody z kiszonych ogórków

sok z cytryny

1 łyżka cukru brązowego

sól

1 łyżka mąki bezglutenowej

100 g śmietany bez laktozy lub śmietany koziej

2 łyżki zielonej pietruszki

Przygotowanie:

Najważniejsza jest botwinka. Dokładnie ją myjemy, odcinamy buraczki i trzemy na tarce. Łodygi kroimy na drobne kawałki, by jak najkrócej się gotowały. Do zupki dla dzieci wrzucam również drobno pokrojone liście (dosłownie kilka). Do garnka z gotującą się wodą wrzucam startą na tarce marchewkę i pietruszkę oraz dwa ząbki czosnku (obrane i rozgniecione). Gotuje ok 5 minut. Następnie wrzucam botwinkę z łodygami i liśćmi. Gotuję kolejne 5 minut. Po tym czasie można dodać wodę z ogórków kiszonych. Gotuję jeszcze około 4 minuty i zaczynam doprawianie. Do miseczki wrzucam śmietanę i mieszam ją z 1 łyżką mąki bezglutenowej uniwersalnej (zdjęcie opakowania poniżej). Następnie dodaję łyżkę zupy i mieszam energicznie. Wrzucam śmietanę do zupy i szybko rozprowadzam, by się nie zważyła. Śmietana kozia będzie dość wyczuwalna w smaku. Nie wiem w jakim stopniu macie uczulone dziecko na nabiał. Moja może zjeść śmietanę z mleka krowiego, ale bez laktozy. Kupuję ją w sklepie ze zdrową żywnością.  Z botwinką dla dzieci sprawa jest o tyle skomplikowana, że nie wolno przesadzić z cytryną. Wszystko zależy zatem od ilości soku w danym owocu. Ja zaczynam od wyciśnięcia połowy. Dodaję sól i cukier oraz pozostałe dwa ząbki czosnku. Próbuję. I wówczas doprawiam ostatecznie. Z czosnkiem też należy obchodzić się ostrożnie na końcu, by nie przesadzić. Nie używam czarnego pieprzu. Na sam koniec dorzucam zieloną pietruszkę. Botwinka najlepiej smakuje na drugi dzień. Różnica jest ogromna więc zazwyczaj gotuję ją dzień wcześniej i “dochodzi do siebie” przez dobę w lodówce. Bardzo często gotuje się ją na wywarze mięsnym. My preferujemy nawet bez wywaru warzywnego, na samej wodzie. Wówczas jest bardzo delikatna  i smak buraczków jest mocno wyczuwalny. Najważniejsze jest doprawianie na końcu, ale tu jedynie praktyka nas uratuje!!!!!!

Mąka uniwersalna, bezglutenowa (czeska)