Kolejna odsłona spotkania z przyjaciółką. Pojechała, wróciła i przywiozła opowieści niczym z kosmosu. Przypomniała mi, że najlepsze, najokrutniejsze, najśmieszniejsze i najbardziej wzruszające historie filmowe powstają w oparciu o prawdziwe życie. Każde emocje są nam potrzebne: dzięki nim nasza wrażliwość wzrasta, czujemy, że doświadczamy życia i smakujemy jego soków nie tylko przy klawiaturze i myszce. Gorzej bywa z ich interpretacją: by nie pomylić tych dobrych ze złymi i odwrotnie. Ale najważniejsze jest to, by nie traktować życia zbyt poważnie, by nie obiecywać samemu sobie, że wszystko musi być na ZAWSZE lub nie zdarzy się NIGDY. Zazwyczaj tęsknimy za tym, czego aktualnie nie mamy. A gdy już to dostaniemy, marzymy o czymś innym, nie doceniając zdobyczy – przestajemy ją zwyczajnie zauważać. Apeluję o bezwzględną kontemplację chwili: TU I TERAZ. Na prawdę można żyć czasem rzeczywistym, a nie tylko gonić wiecznie przyszłość i leczyć obsesyjnie przeszłość. Musimy się nauczyć dostrzegać momenty, kiedy się dzieją…Obracać w żart trudne słowa, spróbować popatrzeć na własne życie oczami widza, który śledzi z zapartym tchem niezły film w kinie. Polubić głównego bohatera..polubić siebie i wcielać się w nowe, lepsze role –  inne role, by doświadczać, przeżywać, zdobywać. Ale nie kolejne dobra – tylko chwile i przygody! Bo pamiętajcie: „przygoda, każdej chwili szkoda”!

To moje nocne wynurzenia. Powstały w obliczu ciekawych opowieści i zielonej zupy w tle. Zupa jest obrzydliwie zdrowa. Czyli w stylu Mamałygi!

Składniki:

ćwiartka kapusty włoskiej

pół szklanki groszku mrożonego

pół szklanki fasolki szparagowej zielonej mrożonej

1,5 litra wywaru z warzyw

1 mała cebula

2 duże pory

oliwa

kilka różyczek brokuła świeżego lub mrożonego

łyżka czosnku suszonego

4 ziemniaki

sól, pieprz

bazylia świeża lub zielona pietruszka

sól, pieprz

opcjonalnie: kawałki sera feta do dekoracji. Nie dodawać, jeśli jesteście uczuleni na nabiał!!!!!!

Przygotowanie:

Do garnka wlewamy wywar i doprowadzamy do wrzenia. Wrzucamy umyte warzywa: kapustę, groszek, fasolkę, cebulę przekrojoną na pół, brokuła. Gotujemy ok 12 minut. W tym czasie myjemy pora i drobno kroimy na kawałki. Na patelni podgrzewamy łyżkę oliwy (ja dałam oliwę z listkiem laurowym) i wrzucamy pora. Podsmażamy go do miękkości. Zupę gotującą się w garnku miksujemy na krem (moja zupa jest dość rzadka, nie jest gęstym kremem). Dodajemy pora do zupy kremu i przyprawiamy do smaku. Włączamy źródło ciepła z powrotem. Na sam koniec gotowania dodajemy świeże zioła: bazylię lub zieloną pietruszkę w dużej ilości. Ziemniaki kroimy na średniej wielkości kawałki. Wrzucamy je na 5 minut do wrzącej i osolonej wody. Następnie odcedzamy. nastawiamy piekarnik na 200 stopni. Układamy na blaszce ugotowane ziemniaki, posypujemy solą i pieprzem oraz suszonym czosnkiem. Skrapiamy oliwą i wsadzamy do piekarnika na 30 minut. Po upływie tego czasu ziemniaki powinny być gotowe, ale lepiej sprawdzić i ewentualnie przedłużyć czas pieczenia. Zupę serwujemy z pieczonymi ziemniakami i możemy posypać je drobno pokruszonym serem feta.