Podróż sentymentalna!

Jako małolata słuchałam tego zespołu z należytym namaszczeniem, w końcu byli ziomalami z Opola. Zdobyli ogromna popularność za granicą grając koncerty m.in w Belgii, Bośni, Chorwacji, Finlandii i Bóg wie gdzie jeszcze. Pewnie dojechali tam, gdzie diabeł mówi dobranoc ze swoim punky reggae brzmieniem. Moje gotowanie dziś to podróż sentymentalna. Kto by pomyślał, że wspomnę stare, dobre czasy przy kremie z papryki. To fajne, że niektóre słowa są tak naznaczone w naszym życiu: że papryka to muzyka, śliwki w knedlach to kolana u babci, a smak wiśni w napoju to Keleris i eskapady przy księżycu (dla wtajemniczonych). Skoro jestem w „podróży” muszę dodać do kremu coś z innych szerokości geograficznych. Mleko kokosowe. Wyszło fajnie. Jak zwykle spontanicznie i zdrowo czyli dalej płynę ze swoim prądem. Życzę Wam takich wspomnień jak moje. I życzę Wam byście dziś ugotowali sobie tą zupę. Ma moc….

 Składniki:

3 czerwone papryki

2 żółte papryki

1 biała papryka

2 papryczki chilli

cebula

5 ząbków czosnku

pół cukinii

1/3 puszki mleka kokosowego

300 ml wywaru warzywnego

4 łyżki koncentratu pomidorowego

sól, pieprz

świeże zioła: bazylia, mięta

curry indyjskie

1 łyżka oliwy – u mnie olej sojowy

 Przygotowanie:

Paprykę kroimy na drobne kawałki. Rozgrzewamy rondel o szerokim dnie. Na łyżkę oliwy wrzucamy drobno posiekany czosnek wraz z cebulą, chwilkę podsmażamy aż cebulka się zeszkli. Można opcjonalnie dodać odrobinę imbiru. Następnie dodajemy pokrojoną paprykę wraz z cukinią oraz szczyptą curry. Zalewamy całość wywarem i gotujemy pod przykryciem ok 12 minut od momentu zagotowania. Teraz czas na mikser lub blender. Miksujemy zupę na gładki krem. Dodajemy mleko kokosowe, przecier pomidorowy i gotujemy kolejne 5 minut od momentu zagotowania. Doprawiamy do smaku. Można dodać szczyptę cukru lub kilka kropel soku z cytryny. Moja zupa dzisiaj otrzymała smak idealny, ale wiem, że czasem może zabraknąć słodkości lub kwasu. Dekoruję różnymi ziołami – dodaję je nawet w całości do garnka. Oczywiście dekoracja zupy zależy od inwencji twórczej gotującego. Doskonale pasują do niej prażone pestki dyni czy słonecznika lub potłuczone migdały.