Kompot z suszu to była zmora mojego dzieciństwa. Nie mogłam zrozumieć jak moi bliscy mogli pić takie okropieństwo. I wedle tradycji, którą pielęgnowała moja babcia – nic innego do picia nie mogło się znaleźć na wigilijnym stole. Masakra – szczególnie po zjedzeniu pierogów z kapustą i grzybami, gdy naprawdę chciało się pić.

Dziś kompot z suszu nabrał dla mnie zupełnie innego znaczenia oraz smaku. Sama go komponuję tak, by spełniał swoją funkcję trawienną i smakował jak nigdy wcześniej. Czasem dodaję suszonego ananasa lub mango i wówczas jego smak jest bardziej cytrusowy. Dzisiaj mój kompot z suszu zrobiłam z dodatkiem żurawiny – więc dodatkowo będzie pomocny na problemy z pęcherzem. Kompot z suszu to lekarstwo na niestrawność lub przejedzenie. To on jako ostatnia potrawa wigilijna pcha wszystko do przodu w przewodzie pokarmowym. I dobrze. Bo po tylu wspaniałych potrawach przyda się pomóc każdemu. Wesołych świąt. Mam nadzieję, że będzie to dla Was magiczny i smakowity czas. Spokojnie możecie się opychać, by później w ramach postanowień noworocznych, w które osobiście nie wierzę – znowu elegancko przejść sobie na dietę.

Składniki:

200 g suszonych jabłek

200 g suszonych śliwek wędzonych

200 g suszonych gruszek

1 laska cynamonu

200 g świeżej żurawiny (może być mrożona ale nie suszona)

2 łyżki miodu

skórka z 1 cytryny

5 goździków

1 gwiazdka anyżu

1 pomarańcza pokrojona w plastry

sok z limonki

Przygotowanie:

Suszone owoce wraz z żurawiną zalej 3l wody i gotuj około 40 minut. Podczas gotowania dodaj cynamon, anyż, skórkę z cytryny oraz goździki. Po ugotowaniu wyciągnij skórkę z cytryny i dodaj miód. Pozostaw do ostygnięcia. Przed podaniem dodaj sok z limonki i plaster pomarańczy.

kompot z suszu