Bider Salad wcale nie jest niemiecka. Bliżej jej do Stanów Zjednoczonych gdyż powstała na cześć pewnej polsko – amerykańskiej rodziny, z która jestem blisko związana. W zasadzie powinna się nazywać Parapet Salad bo towarzyszyła pięknej inauguracji ich długo wyczekiwanego domu. Grill, steki, słodkości, obłędna ilość jedzenia. Musiałam wymyślić coś, co będzie pasowało do atmosfery wielkiej fety i moich upodobań kulinarnych, które już kilkakrotnie przy różnych przepisach dopowiadałam: zdrowo, smacznie i zgodne z moim kodem metabolicznym. Sprostała moim oczekiwaniom tego wieczoru. Moim i innych także…

 Składniki:
– 12 małych ziemniaków
– 2 papryki czerwone
– 2 pomidory obrane ze skórki
– dorodny ogórek ze skórką
– sałata lodowa
– szczypiorek
– cebulka dymka
– świeże zioła: rozmaryn, bazylia, pietruszka zielona
– sól, pieprz
– oliwa z oliwek
– sól ziołowo – czosnkowa

Sos:
– oliwa z oliwek
– skórka z cytryny
– sok z cytryny
– szczypta cukru
– 2 ząbki czosnku
– pieprz

Myjemy ziemniaczki, przekrajmy na pół i wrzucamy na blaszkę piekarnikową. Dodajemy pokrojone zioła i przyprawy, mieszamy dokładnie z olejem i wrzucamy do piekarnika na ok. 30 min, (180 stopni ) na funkcję grillowania. Należy sprawdzać, czy ziemniaki po tym czasie będą miękkie. Ich skórka powinna być chrupiąca. Jeśli nie są gotowe, trzeba potrzymać je odrobinę dłużej w piekarniku. Zawsze podaję czas szacunkowy pieczenia, gdyż co piekarnik to obyczaj. Zdążyłam się o tym już nie raz przekonać.

Sałatę i resztę warzyw kroimy i wrzucamy do miski. Tym razem ogórka pokroiłam specjalnym tajskim nożem do krojenia warzyw, dzięki czemu był miło pokarbowany. Oczywiście każdy z Was może pokroić go zwykłym nożem. Składniki sosu mieszamy w słoiku i polewamy nim sałatę dopiero przed podaniem na stół. Nie lubię, gdy sos wsiąka w liście sałaty, wówczas smakuje to jak zwykła papa, a nie jak chrupiąca sałata z delikatnie wyczuwalnym dressingiem.