Zapadł wyrok: zanim zrobimy testy alergiczne, jemy zaledwie kilka produktów. Mam na myśli moją córeczkę, z którą solidaryzuje się w bólu i jem dokładnie to samo co ona. Największym problemem jest drugie śniadanie w przedszkolu. Dzieci wówczas jedzą pyszne kanapeczki z serkiem lub wędlinami (których ja akurat nie polecam, ani nie lubię). Mamy przyzwolenie na pół kromki chleba bezglutenowego, by nie było jej przykro, że inne dzieci mają - a ona nie! No więc padło pytanie: co do kanapki? Pasta rybna odpada, paprykowa, z kurczaka, jajeczna także. Sery od dawna już są wykluczone, wędliny również, konfitury i dżemy...niestety nie! Szczególnie te z drobnopestkowych owoców, reszta niestety nie jest po drodze jej kubkom smakowym. Surowych warzyw dodać również nie możemy. Zatem szukamy w głowie połączeń smakowych dla alergicznego niejadka. Nie jest łatwo. Wpadłam na pomysł pasty z ciecierzycy, a w zasadzie przerobiłam składnikowo pomysł, który podała mi koleżanka, nie posiadająca dziecka uczulonego na wszystko, lecz mocno dbająca o jakość pokarmów, które serwuje swojej córeczce. Ciecierzyca połączona z pieczoną cebulą. Dodam tylko te składniki, które mogę, ale Wy macie pełną dowolność. Możecie urozmaicić pastę o suszone pomidory, prażony sezam czy słonecznik, miętę lub zieloną pietruszkę. Olej, który dodacie też może być dowolny. Ja dodałam ryżowy, gdyż jest bezpieczny dla uczuleniowca. Zaraz sprawdzimy czy mój entuzjazm jest współdzielony. Czy pasta zniknie w mig?
Zainspirowana blogiem kulinarnym White Plate postawiłam dziś na słodkości. Mam na myśli cudowne, zdrowe, wykwintne w smaku i pozbawione chemii ciastka o magicznej nazwie "FLORENTYNKI". Często serwowałam je w ramach swoich słodkich przekąsek w firmie cateringowej Bita Sweet, której jestem założycielką. Najbardziej smakuje mi wersja orkiszowa czyli spód w całości oparty jest o mąkę wykonaną z tego ziarna. Latem przygotowałam mnóstwo słoików z różnymi smakami konfitur: malina z cynamonem, morela z wanilią, truskawka z rabarbarem, truskawka z pomarańczą etc. Jeśli nie macie w domu konfitur własnej roboty, sięgnijcie po te sprawdzone na półkach sklepowych - unikajcie jednak tych z dużą zawartością cukru. Florentynki są bardzo łatwe w przygotowaniu, zachęcam wszystkie mamy do wypieków, jeśli tylko ich pociechy nie są uczulone na poszczególne składniki.
Wczoraj zamieściłam post na temat kaszy jaglanej. By pokazać Wam, że zabawa z kaszą może być na prawdę szybka, podsyłam przepis, który dzisiaj zrobiłam w kilka minut. I tym razem mogę zjeść jeden z nielicznych, wspólnych posiłków z moją córką, która ma alergię pokarmową chyba na wszystko. Nie wiem czy w swoim systemie wartości i formie spędzania czasu z rodziną ważne miejsce zajmują dla Was wspólne posiłki, ale dla mnie obiad z córeczką to świętość. Żyjemy w takim pędzie życia i borykamy się z mnóstwem problemów, że taka chwila przy stole z najbliższą mi osobą ładuje moją życiową baterię, rekompensuje brak czasu na życie. A możliwość posiadania z Nią "tego samego" na talerzu przyciąga chwilowe poczucie normalności i nadziei, że kiedyś każde spotkanie przy wspólnym stole tak właśnie będzie wyglądało. W zasadzie każde warzywa, które macie w domu mogą być składnikiem takiego dania z kaszy jaglanej. Nawet kaszę wymieniać można dowolnie: na komosę ryżową, jęczmienną lub pęczak. No i mamy upragnione kolory...
Strasznie chce mi się już świeżych warzyw. Kolory na talerzu sprawiają, że bardziej wyraziście widać barwy wokół siebie. Chyba jestem teraz w takim momencie - tego właśnie potrzebuję: kolorów, finezji, radości. Poza tym na świat przyjdzie nowy człowiek, który tkwiąc sobie bezpiecznie we mnie też zasługuje na dobre jakościowo pożywienie a nie chemię i konserwanty, które według mnie są przyczyną chorób cywilizacyjnych. Zawsze powtarzam, że "jesteś tym co jesz", a nas ewidentnie jest teraz dwoje więc odpowiedzialność wzrasta jak apetyt w miarę jedzenia. Dlatego kasza z warzywami to bezpieczny, mało alergizujący i bardzo wartościowy posiłek. Do tego kiełki, troszkę granata i kukurydzy w ramach terapii kolorami na zbolałą, zimową duszę. Jeśli to nie pomoże - zrobię lody w Thermomixie.