Chciałam zrobić trufelki z marchewki, ale moja przyjaciółka powiedziała, że zawiewa ode mnie lekkim obłędem. Więc zdecydowałam się wyjść na przeciw bezglutenowemu chlebkowi ze świeżym tymiankiem.
U nas już po majówce, ale niektórym odbija się ona lekką czkawką z przejedzenia. My w studio DDTVN przygotowaliśmy propozycję 3 koszy piknikowych dla maluchów i dorosłych. Poniżej prezentuję przepisy i pomysły na kolejne pikniki.
Danie zainspirowane kuchnią w DDTVN. Polędwiczki wieprzowe w jabłkach z cynamonem. Przygotowałam je w domu zaraz po programie i okazało się być strzałem w dziesiątkę! Obie córki zachwycone, zajadały się do ostatniego jabłka. Ja szczęśliwa, gdyż przygotowałam obiad w 25 minut!
Dzisiaj w DDTVN w naszej czwartkowej kuchni zaproponowałam młodym mamom potrawy mięsne. Nie każdy musi być wegetarianinem, niektóre dzieci uwielbiają mięso. Inne po prostu czasem muszą mięso zjeść. Zawsze gotuję dla dzieci przede wszystkim z wykorzystaniem zbóż i ogromnej ilości warzyw. Dzisiaj po raz pierwszy podpowiadam jak przygotować ciekawe dania dla dzieciaków z kurczaka, wieprzowiny czy wołowiny.
Ciężko się pozbierać po powrocie. Dużo pracy, ciekawych projektów, mnóstwo zaległości. Chcę Wam opowiedzieć o mojej podróży ze szczegółami, ale czekam na właściwy moment. Na chwilę, która zaprowadzi mnie z powrotem na odległe szerokości geograficzne i pozwoli słowem przekazać wszystkie uczucia i emocje, które towarzyszyły mojej eskapadzie. Zatem na ten moment sprawy bieżące a po drodze piękne wspomnienia. Dzisiaj szybka i bardzo prosta sałatka z makaronem razowym. Bezglutenowcom radzę zamienić na makaron ryżowy o szerokości 5 mm.
Jak zawsze po wielkiej podróży nadchodzą duże zmiany. Chciałabym opisać Wam wszystkie przygody tu i teraz , ale zdecydowałam, że na tajskie opowieści zaproszę Was gdzieś indziej. Uczynię to już wkrótce. Przywiozłam jak zwykle nową siebie, nowe dania, nowe perspektywy, nowe przemyślenia i globalną weryfikację ludzi, którzy tu na co dzień mnie otaczają. Podróżując stajemy się obywatelami świata dlatego wszędzie ciągnę ze sobą moje córki. Moją rodzinę, moich przyjaciół....Dlatego Mamałyga zmieniła odrobinę światło, kolory i perspektywę. W zasadzie zmieniła wszystko. Nowe cele, nowe dania, nowa ja!. Ale nic się zmieniło w odniesieniu do założeń. Zdrowo, smacznie, trochę po tajsku, a trochę po polsku....Dzisiaj sałata z pieczonym burakiem i kozim serem! Witajcie. Dobrze być już w domu.
Big day is comming....
Apetyt na życie to chyba jedyny opis, który bezwzględnie do mnie pasuje o każdej porze roku i o każdej porze dnia. Wszystko inne zmienia się jak w kalejdoskopie, a moje marzenia przecinają swoje współrzędne z prędkością światła, często zamieniając się miejscami. Nie chcę stać w miejscu i mimo kłopotów z czasem i organizacją swojej przestrzeni galopuję nie odwracając się za siebie, zostawiając wszystko co złe, chwytając w pięść wszystko co dobre. Ciągnę za sobą zawsze swoje stado. Niestety muszą dorównać mi tempa, ale przyda im się lekcja szybkości w pędzącym i wirującym świecie. Dlatego po raz kolejny zabieram ich do mojego Sin City. Bangkok czyli 9 milionów mieszkańców i 3 miliony turystów każdego dnia. I ja, biała Polka, która wcisnęła się niczym bezszelestna mysz tam, gdzie jej nie zapraszano. Dzięki Moim kochanym Składom Bananów będą uczyć się od najlepszych, poszerzać horyzonty i wytyczać nowe szlaki tajskich smaków. Wiedza zarezerwowana tylko dla mnie - długo o to walczyliśmy! To mój medal olimpijski w kulinarnej dyscyplinie - będę zdobywać go przez miesiąc podróżując po Tajlandii, brocząc w ryżu i chilli i lepkim upale. A potem wrócę i krzyczeć nie będę O TYM co mi się przytrafiło tylko po cichu, a może nawet w myślach powiem do siebie: VENI, VIDI,VICI. Stanę do garów, założę szminkę i znowu zacznę gotować...