UWAGA NOWA KATEGORIA NA MAMAŁYDZE!

Okazało się, że mam bardzo dużo wegańskich dań na blogu. Dajcie mi czas (dużo czasu) to przyporządkuje do niej już istniejące przepisy. To potrwa. Zawsze lepiej spożytkować ten czas na zrobienie nowego postu.

Uwielbiam się uczyć, poznawać nowe smaki, nowych ludzi, nowe miejsca.W Instytucie Sztuki Kulinarnej, w którym prowadzę tajskie warsztaty odkrywam co raz to nowe osobowości kulinarne. Ostatnio zachwycił mnie Piotr Henschke i jego dwa kursy, na których w intrygujący sposób przedstawiał dwie wspaniałe filozofie: ajurwedę i weganizm. To piękne, że ludzie odżywiają się zgodnie z ideą, w którą wierzą. Moja jest bardzo prosta: jesteś tym, co jesz. Karmię ciało, dopiero potem duszę. W większości przypadkach nowoczesnego świata ludzie karmią najpierw duszę, potem ciało. Gdyby było inaczej przetworzona żywność nie osiągnęłaby tak spektakularnych sukcesów. Piotr opowiadał mądrze, przekonywająco, bez zbędnej indoktrynacji na tematy, które po dziś dzień budzą kontrowersje. To niebywałe, że nadal, w XXI wieku przekonuje się nas w mediach czy gabinetach lekarskich, że MUSIMY jeść mięso, a tym samym sprzedaje się nam leki różnej maści, które mają pomóc nam uporać się ze skutkami przejadania się nim. W dużym skrócie. Bóle głowy, zaburzenia hormonalne, cukrzyca, infekcje, nowotwory (mogę wymieniać bez końca) to w dużej mierze skutki złego odżywiania się, nieprawidłowego trawienia i źle ustawionego metabolizmu. Ale przede wszystkim brak elementarnej wiedzy na tematy, które są podstawą do rozmowy o zdrowiu – wartości nie do przecenienia w naszych czasach. Odwrócenie poziomów w piramidzie żywienia, zero pojęcia o naturze energetycznej pokarmów i ich właściwościach, które w naturalny sposób mogą wspierać naszą odporność każdego dnia. No ale koncernom farmaceutycznym raczej nie jest po drodze do naszego zdrowia. Lepiej sprzedać kolejne panaceum. Ajurweda i weganizm to piękne idee. Ale nie dla wszystkich. Nie każdy chce być bliżej natury, ziemi czy świata jedząc posiłek czy posiąść wiedzę o jakże szerokim pojęciu jakim jest życie. Niektórzy chcą po prostu zjeść hamburgera i porządnie się zesrać. Ot to. Koniec pieśni.

Składniki:

300g tofu sojowego

3 pomidory

100 g świeżego szpinaku

1/2 pęczka świeżej kolendry

1 łyżeczka oleju sezamowego

2 łyżki sosu sojowego bezglutenowego

3 ząbki czosnku

1 łyżeczka świeżego imbiru

sok z połowy limonki

1 łyżeczka cukru trzcinowego

olej do smażenia

Przygotowanie:

Czosnek i imbir,  drobno siekamy. Tofu kroimy w kostkę. Na patelni lub w woku rozgrzewamy olej i podsmażamy tofu na złocisty kolor. Następnie dodajemy imbir i czosnek. Podsmażamy a w tym czasie kroimy pomidory w kostkę. Dodajemy do dania wraz ze szpinakiem. Następnie dodajemy olej sezamowy i sos sojowy, cukier oraz sok z limonki. Podajemy z tofu przybrane kolendrą.

Mamalyga_weganskie tofu

Wegaśnkie tofu_Mamalyga