Zapewne każdy z Was wie, że kiszonka jest dobra na wszystko. Wspomaga odporność i zasila florę bakteryjną w dobre mikroby. Kiszonka w moim kulinarnym mniemaniu kojarzy się z nadejściem zimy dlatego dzisiaj ostentacyjnie się z nią żegnam. I nie będę tęsknić.

Na straganach wołają mnie już szparagi i młoda marchewka. Ale w tym roku każda kiszonka, która pojawiła się na moim stole była odpowiednio doprawiona i okraszona szczyptą nowoczesności – eksperymentowałam z różnymi składnikami, dodatkami i przyprawami.

Dzisiaj z łososiem. Jestem ciekawa jak Wam zasmakuje. Bo zawsze Wam powtarzam, że kuchnia to miejsce, gdzie można czarować bez końca i nikt nie powinien Was oceniać. Bo jak można oceniać czyjś smak? Jedna osoba ma taki – a kolejna zupełnie inny. Chciałabym Was oswoić z myślą, że we własnej kuchni jesteście najlepszymi szefami kuchni. A jak moja kiszonka nie będzie Wam smakowała to…..nieeeeeeee – to nie możliwe 🙂

Składniki:

500 g kiszonej kapusty

300 g łososia bez skóry

1 cebula drobno pokrojona

2 ziela angielskie

1 łyżka masła klarowanego

2 liście laurowe

1 jabłko pokrojone w łódeczki

500 ml białego wina

1 żółtko

200 ml maślanki

1 pęczek koperku

sól, świeżo mielony pieprz

skórka starta z 1 pomarańczy

Przygotowanie:

Kapustę opłucz pod zimną wodą i dokładnie odciśnij. W szerokim rondlu zeszklij cebulę na maśle klarowanym. Dodaj jabłka i chwilę duś. Dodaj kapustę, liście laurowe, ziele angielskie i kawałki łososia. Kapustę podlej winem i przykryj, by się dusiła w winie, a łosoś by się sprawił za pomocą pary wewnątrz. Po 15 minutach wyciągnij łososia i kapustę dokładnie wymieszaj, dodaj sól oraz pieprz. W miseczce wymieszaj żółtko z maślanką i zalej nim kapustę. Dokładnie wymieszaj, by zagęścić kapustę. Dodaj posiekany koperek i skórkę z pomarańczy.