Nowalijki jak dla mnie zwiastują ciepłe i słoneczne dni. To zapowiedź zmiany pory roku – nie tylko na dworze, ale również na talerzu. Nowalijki dla mnie to wyczekana obietnica chrupiących warzyw i kolorów, które towarzyszyć mi będą przy każdym posiłku. Nowalijki według definicji to młode warzywa, które po raz pierwszy pojawiają się w sezonie s sprzedaży. Należą do nich: sałata, rzodkiewka, ogórek zielony, koperek, nać pietruszki, dymka, rzeżucha, szczypiorek, pomidory, młoda marchewka. Są hodowane w szklarniach i nie mają tak atrakcyjnego smaku oczywiście jak warzywa gruntowe.

Wiele osób mi zadaje pytanie czy są zdrowe – czy jednak trujące? Trudno jest mi jednoznacznie odpowiedzieć. Wiem, że nasze organizmy są wygłodniałe świeżych warzyw po zimie i chętnie przyjmą porcję witamin. W szklarni dużo prościej jest im wyrosnąć niż na polu i nie muszą się borykać z taką ilością szkodników. Jednak do ich nawożenia używa się nawozów sztucznych i związków azotu. Nie powiem Wam, która opcja przeważa. Trudno jest mi się wypowiadać na ten temat – gdyż zwyczajnie się na nim nie znam. Ale jedno jest pewne – jak tylko się pojawiają to sama biegnę wygłodniała na targowisko, by zjeść świeży szczypiorek czy koperek. Mój organizm tego potrzebuje. Staram się kupować je w sprawdzonych miejscach i ufać ludziom, którzy mi te nowalijki sprzedają. Bo od dziecka wierzyłam, że nowalijki mają moc!

Składniki:

kilka kromek razowego chleba na zakwasie

1 ogórek pokrojony w julienne

świeży szczypiorek

liście szpinaku

kilka rzodkiewek pokrojonych na połówki

Przygotowanie pasty:

200 g serka koziego

kilka liści świeżej mięty pociętej na małe kawałki

1 łyżka posiekanej zielonej pietruszki

sól, pieprz

Przygotowanie:

Nowalijki umyj i pokrój jak opis w składnikach. Pastę przygotuj mieszając wszystkie składniki. Posmaruj chleb pastą i podawaj na desce wraz ze świeżymi nowalijkami.