Zaczyna się w Polsce sezon na owoce. To oznacza śniadaniowy raj dla naszych pociech. Możemy je dowolnie zestawiać z kaszą kukurydzianą, jaglaną czy owsianką. Dziś specjalnie na życzenie jednej z Czytelniczek kasza jaglana na słodko z gruszką, cynamonem, truskawkami i prażonymi migdałami.
Pamiętam jeszcze ze swojego dzieciństwa jak babcia przygotowywała nam zupy z fasolą zwaną "Biały Jaś". Oczywiście nie zadawałam sobie pytania dlaczego przynajmniej raz w tygodniu Jasiek gościł na moim stole? Dopiero od kiedy sama mam dzieci szukam odpowiedzi na szereg pytań z dzieciństwa.
Hummus, danie pochodzące z Libanu jest również popularne na Bliskim Wschodzie. Coraz większą popularnością cieszy się również na polskich stołach. To dobra wiadomość, gdyż zawiera w swym składzie ciecierzycę, która jest doskonałym źródłem białka roślinnego. Cieciorka (inaczej groch włoski) bardzo polecana jest osobom, które są na diecie wegetariańskiej oraz wegańskiej. Osoby, które lubią czarować w kuchni mogą spokojnie opracowywać własne przepisy na tą znakomitą i pyszna pastę, która najlepiej smakuje z arabskimi plackami lub chlebem orkiszowym. Ja w swojej diecie raczej rezygnuję z pieczywa jednak w tym wypadku zawsze się skuszę na kęs dobrej jakości chleba z przepyszna pastą, która w wersji dobrze doprawionej potrafi zaciągnąć mnie na zupełnie inne szerokości geograficzne niż nasze. Jako, że ostatnio stałam się fanką mięty, dzisiaj wersja "miętowa" z suszonymi pomidorami. Nie bójcie się eksperymentować. Hummus jest zdrowy, a Wy uruchamiając swą kulinarna inwencję twórczą na pewno odnajdziecie w nim swój, niepowtarzalny smak.
Zamiast fast fooda proponuję zupy. Niektóre z nich robi się wyjątkowo szybko, tanio i przy tym bardzo zdrowo. Nawet jeśli nie macie wywaru to warto powalczyć z ziołami, by uzyskać odpowiedni smak. Każdy z nas ma jakiegoś warzywniaka pod domem i może w ekspresowym tempie wyposażyć się w dwa lub trzy warzywa oraz zioła, z których powstanie prawdziwe, smakowe arcydzieło.
Powroty z długich wakacji są ciężkie nie tylko dla dzieci. Podróż dokładnie opiszę w osobnym wpisie na bloga. Znajdziecie go w dziale PODRÓŻE. Przemierzanie szerokości geograficznych na odległym kontynencie z dwójką dzieci (z czego jedno to niemowlę) to oscylowanie między dwoma skrajnymi biegunami: od czystej euforii po kompletny dramat. Strach, lęk i wszelkie obawy mieszają się spontanicznie z radością, śmiechem i wręcz chemicznym poczuciem dosięgnięcia teraźniejszości. O wszystkim Wam opowiem. A teraz kulinarne odkrycie: dzieci kochają tuńczyka. Zaraz po powrocie zapytana starsza córka co najbardziej na świecie chciałaby zjeść, odpowiedziała: rosół i makaron (bezglutenowy oczywiście) z sosem "tuńczykowym". Rosół to za dużo szczęścia na mój powrotny jet lag, ale sos z rybą czemu nie? Należy potrzymać wakacyjne smaki na wybrednych podniebieniach moich pociech. A więc do dzieła. Proste jak drut.
Ten dzień nadchodzi wielkimi krokami. Wyruszam wraz z rodziną na kolejną wyprawę. Poszukiwanie nowych miejsc, ludzi, smaków to tylko pretekst do tego, by pobyć chwilę sama ze sobą. Oczywiście nie jadę sama - ciągnę ze sobą rodzinę i przyjaciół. A może to oni ciągną mnie? Dziś dobrem luksusowym jest czas. Czas na bycie z bliskimi, czas na smakowanie życia, czas TU I TERAZ bez upiornych rozmyślań o tym czego jeszcze nie zrobiłam i co koniecznie muszę zrobić w najbliższej przyszłości. To kolejna próba dosięgnięcia niedoścignionej "Potęgi Teraźniejszości". Pakowanie, lot z dziećmi to będą trudne momenty. Ale wielkie rzeczy podobno zawsze rodzą się w bólach (no fakt - pamiętam swoje porody). Zazwyczaj nie doceniamy tych momentów, które nam łatwo przychodzą. Nie oznacza to wcale, że powinniśmy całe życie iść pod górkę - raczej odnaleźć w sobie siłę to przezwyciężania trudności, które napotykamy w życiu każdego dnia.
Tym razem mogę pochwalić się linkiem do strony, gdzie opublikowano moje przepisy na pączki bezglutenowe. Zostałam wyróżniona wraz z innymi blogerkami czego im z tego miejsca serdecznie gratuluję.
Rozszerzanie diety u niemowlaków to zawsze trudny temat dla młodych matek. Zewsząd słychać głosy co powinniśmy dawać, a czego nie wolno i która to metoda jest najlepsza. Kobiety jak zwykle mają mętlik w głowie i zamiast się cieszyć pierwszymi świadomymi uśmiechami - stresują się czym powinny nakarmić swoje pociechy. Bez wątpienia przez pierwsze miesiące życia najlepszym pokarmem jaki możemy zaoferować naszemu dziecku jest mleko matki. Nie ma co się na ten temat rozpisywać. Wszyscy to wiemy, gdyż temat wręcz wyskakuje z lodówki. Jednak nie każda kobieta MOŻE karmić piersią i nie każda kobieta MUSI karmić piersią. To nie jest nasz narodowy, kobiecy obowiązek, a sprowadzając go do tego zaprzepaściliśmy początki macierzyństwa wielu kobiet, które z jakiś powodów karmić nie mogły. Ja zdecydowanie należę do tych osób. Poczucie absolutnej porażki po narodzinach pierwszej córki (po dwóch miesiącach prób) spowodowały załamanie nerwowe i depresję, która minęła dopiero w obliczu rozszerzania diety. Mleko wówczas spada na dalszy plan. Poczucie przegranej walki, kryzys wartości jako pełnowartościowej matki, wewnętrzne przekonanie o niemożliwości zbudowania więzi to tylko kilka przykładów frustracji, które mną targały. Kolejna ciąża - kolejna szansa. Ja niby dużo spokojniejsza: pierwsze doświadczenia już dawno za mną, lektura mądrych książek zaliczona, staniki do karmienia i laktatory przygotowane. I znowu to samo. Psychoza z mlekiem w roli głównej. Ale już krótsza, bardziej dojrzała...i bardziej zadziwiająca. Bo jak mogłam dać się wkręcić po raz drugi? Drogie Panie z perspektywy czasu i dwóch doświadczeń z mlekiem matki w roli głównej wiem, że nie ma to znaczenia jak karmiłam moje dzieci przez te pierwsze 6 miesięcy. Choruja tak samo, a może nawet mniej. Gdybym miała mleko, karmiłabym piersią. Nie miałam jednak mleka więc karmiłam mlekiem modyfikowanym. Kiedyś była moda na "niekarmienie" - teraz jest terror "karmienia". Zobaczymy jakie nowe, "uniwersalne prawdy" przyniosą nam kolejne lata? Czas pierwszych 6 miesięcy mija szybko i wówczas już mamy wpływ na to, co dostanie od nas nasze dziecko i jak wpłyniemy na jego układ zarówno immunologiczny jak i trawienny. Od czego w takim razie zacząć?
Właśnie ukazał się kolejny numer fajnego magazynu dla mam pod tytułem "Mammazine", który prowadzą dwie, energiczne i kreatywne dziewczyny. Dużo porad, dużo zdjęć - na prawdę ładnie wydany magazyn w sieci. Miłe Panie zaprosiły Mamałygę do współpracy. Miałam okazję zaprezentować swoje dwa przepisy i podzielić się wiedzą z zakresu powracania kobiet do formy po odbytej ciąży. Życzę wszystkim przyjemnej lektury!!!