Jak to jest, że niektóre dzieci chodzą non stop przeziębione, wiszą im gluty aż do samej ziemi, a inne chodzą uśmiechnięte do szkoły, mają pełno energii i chętnie biorą udział w różnego rodzaju aktywnościach? Cz kiedykolwiek zastanawialiście się nad tym? Oczywiście każde z nich ma swoją odporność, swój kod genetyczny i metaboliczny. Ale czy my rodzice mamy na to jakiś wpływ? Cały czas powtarzam jak istotne jest żywienie dzieci. I tu na własnym przykładzie wiem, jak wiele mogłam osiągnąć w budowaniu ich systemów odpornościowych poprzez odpowiednio zbilansowaną dietę i eliminację składników na które mają nietolerancje pokarmową. Ale po wnikliwej analizie tematu mogę śmiało powiedzieć, że dieta uboga w błonnik i obfita w żywność przetworzoną może pozostawić po sobie daleko idące negatywne konsekwencje. Niestety za tą nieuwagę rodziców zapłacą swoim zdrowiem dzieci.

Nawracające infekcje górnych dróg oddechowych u dzieci – co do nich prowadzi?

Układ oddechowy jest wyściełany śluzówką, która jest ściśle powiązana ze śluzówką naszego układu pokarmowego, gdzie bytują ważne dla organizmu bakterie jelitowe. Można powiedzieć, że jelita jednoczą wszystkie błony śluzowe naszego organizmu, w tym właśnie układu oddechowego czy moczowo-płciowego. Zatem co dzieje się w naszym przewodzie pokarmowym bezpośrednio przekłada się na pracę całego organizmu. Określenie – odporność pochodzi z brzucha, rzeczywiście jest prawdą. Zaburzenia mikroflory jelit, czyli zmiany w składzie i ilości bakterii oraz grzybów przewodu pokarmowego spowodowane np. nadmierną podażą antybiotyków, leków przeciwbólowych, nieodpowiednią dietą (wysokoprzetworzona, ubogą w błonnik) rzutuje negatywnie na stan naszych jelit, a w konsekwencji dróg oddechowych. Za odporność śluzówki odpowiada bowiem wydzielnicza immunoglobulina A (slgA). Jednak aby prawidłowo wydzielała się w naszym organizmie musimy mieć odpowiednią mikroflorę jelitową. W dużym uproszczeniu wygląda to tak, że dzieci , które często jedzą nieodpowiednie pokarmy lub są faszerowane antybiotykami mają nieodpowiedni skład flory bakteryjnej, która w dużym skrócie myślowym prowadzi do szeregu infekcji.

Co w takiej sytuacji?

Jeśli chorujemy częściej niż raz na kwartał warto wykonać nowoczesną diagnostykę mikroflory jelitowej, które określa ilościowo wszystkie istotne bakterie (ochronne, immunostymulujące, odżywiające oraz patogenne), jak również obecność grzybów, w tym z rodzaju Candida. Do wyniku badania dobierana jest celowana dla danego pacjenta terapia probiotykami, czyli dobrymi bakteriami, aby uzupełnić wykryte nieprawidłowości. Często słyszymy podczas kuracji antybiotykowych, by podawać dzieciom probiotyki jednak nie zawsze te probiotyki są odpowiednio dobrane. Niektóre szczepy w w tych probiotycznych zestawach mogą się wykluczać i wówczas cała terapia jest nieskuteczna. Próbuję w ten sposób uzmysłowić Wam, że o florę bakteryjną warto zadbać skutecznie nie tylko od wielkiego dzwonu, gdyż cała odporność zarówno dzieci jak i dorosłych znajduje się w naszych jelitach.

Jak przeciwdziałać?

Musimy zadbać o prawidłowy skład naszej mikroflory jelitowej oraz o prawidłową dietę – bogatą w prebiotyki, czyli składniki, którymi żywią się nasze dobre bakterie. Najlepsza dieta dla naszych jelit jest bogata w błonnik pokarmowy, który znajdziemy w zbożach z pełnego przemiału, warzywach i otrębach oraz skrobię oporną, której źródłem są np.: lekko niedojrzałe banany, szparagi, cykoria, zimny ryż i makaron. Przede wszystkim chciałabym Wam powiedzieć, że to nie jest naczelna zasada, że jak dziecko jest non stop chore to „taką ma urodę”. Znam wiele przykładów matek, które rwą włosy z głowy, podają kolejne antybiotyki, walczą dietą i nadal to nie przynosi efektów. Gluty same ciągną się po podłodze, dzieci cierpią, a matki borykają się z bezsilnością oraz walczą z wewnętrznym oporem czy kolejna kuracja antybiotykowa przyniesie zamierzone efekty. Każdy organizm jest inny i rządzi się innymi prawami. Skład flory bakteryjnej jelit może dać odpowiedzi na wiele nurtujących pytań. A na pewno może wskazać przyczynę nawracających infekcji. Bo w tym całym bałaganie najbardziej poszkodowane są nasze dzieci, które zamiast kosztować dzieciństwa, czasami przez całą dobę jedzą swoje własne gluty.

Bardzo dziękuję Ani Bartnickiej  z Instytutu Mikroreologii za pomoc w napisaniu artykułu.

mamalyga_kids

mamalyga_kids