No to mamy znieły bigos - i to z chorizo, suszonymi pomidorami i chili. Lubię polską, tradycyjną kuchnię łączyć z nowoczesnymi smakami. Bigos kojarzy mi się ze staropolskim daniem, które moja babcia przyrządzała przez kilka dni ciągle stojąc na kuchni i mieszając w garze. Dziadek tylko doglądał i sprawdzał, czy babcia czasem nic nie przypaliła 🙂
Jest przynajmniej PIĘĆ powodów dla których warto przygotować i zjeść smakowity bigos!
Po pierwsze: zrobiony jest na bazie kapusty kiszonej, która jest naturalnym probiotykiem. Szczególnie w okresie jesienno - zimowym pomaga nam to utrzymać odporność i kondycję naszych jelit na właściwym poziomie.
Po drugie: jest to danie jednogarnkowe czyli mało roboty, mało brzudzenia, a dużo smaku. Lubię takie rozwiązania, gdyż doskonale sprawdzają się dla osób, które lubią zdrowo się odżywiać i żyją aktywnie. Ja nie mam czasu, by stać godzinami w kuchni. A nawet gdybym miała, to wolałabym porobić coś innego.
Po trzecie: Można do niego dodać ulubione dodatki jak grzyby Shitake, kapary, oliwki czarne, suszone pomidory, tofu czy kiełbasę chorizo jak w tym przepisie. To doskonała forma inwencji twórczej w kuchni. Ale również sposób na recycling otwartych produktów, by się nie zmarnowały.
Po czwarte: jest to danie, które spożywa się na ciepło. Osobiście wolę o każdej porze roku jeść “ciepłe dania”, a w czasie jesieni i zimy jest to dla mnie szczególnie ważne, by rozgrzewać organizm również od wewnątrz. Miska ciepłego bigosu zimą ma dla mnie wyższą wartość niż zjedzenie awokado, które jest na liście superfoods.
Po piąte: można do bigosu dodać mase róznych przypraw, które nie tylko zachwycają swoim aromatem, ale mają też różne właściwości: od rozgrzewających, osuszających po wspomagające trawienie czy podkręcające metabolizm.
Po szóste: jest tani! Kapusta kiszona, ziemniaki, pomidory - to składniki, które występują w dużych dyskontach, gdzie ceny są niższe niż w delikatesach. Można śmiało zrezygnować z luksusu w postaci chorizo i dodać kaszę pęczak lub po prostu zwyczajną kiełbasę. Do przyprawy i ciekawe dodatki uszlachetnią smak Waszego bigosu.
Jak widać powyżej: jest wiele powodów dla których warto dziś kupić kiszoną kapustę!
W garnku podgrzej olej i podsmaż czosnek i cebulę wraz z posiekanym chili. Dodaj przyprawy, a następnie pokrojone w cienkie plastry chorizo. Podsmażaj aż chorizo będzie chrupiące, a następnie posiekaną kapustę wraz z grzybami (możesz je wcześniej namoczyć). Dodaj szklankę wody i gotuj około 20 minut. Następnie dodaj jabłko i suszone śliwki pokrojone na mniejsze kawałki oraz sos sojowy. Gotuj jeszcze 7 minut. Na koniec dopraw jeszcze solą i pieprzem i dodaj zieloną pietruszkę.

Kotlety rybne to przysmak z mojego dzieciństwa. Pamiętam jak babcia wysyłała dziadka po świeżą rybę, kazała mu je szorować, skórować i filetować. Zabawy było przy tym co niemiara. Dlatego kotlety rybne z tamtego okresu kojarzą mi się z wielkim bałaganem, rybnym zapachem i wielkim sprzątaniem.
Ale babcia znała się na sztuce kulinarnej i wiedziała, że rybki na talerzu dzieciom są potrzebne. A smażona ryba z patelni zawsze przegrywała z kotletem schabowym więc musiała wymyślić niebanalny przepis na kotlety rybne, które miały zachęcić nas do jedzenia ryby w innej postaci. Ryby to doskonałe źródło kwasów Omega 3. A przy okazji są niezłą okazją do przyswojenia nieco białka. Bo należy pamiętać, że ryby to również mięso. Tylko takie, które korzystniej wpływa na nasze zdrowie, pracę serca, właściwe stężenie cholesterolu i układ trawienny. Choć dziś już do końca nie wiadomo co nam służy, a co nam szkodzi. Ostatnio na jednym z kanałów serialowych pojawił się film dokumentalny na temat metod połowu ryb i sama zaczęłam się zastanawiać co właściwie powinniśmy jeść. Warzywa zawierają masę pestycydów , ryby metale ciężkie – a o mięsie już nawet nie będę wspominać bo wszyscy słyszycie wokoło jak traktowane są zwierzęta hodowlane. Więc może zgrabnym piśmienniczym piwotem powrócę do mojego dzieciństwa i przekażę Wam przepis mojej babci na kotlety rybne.
Bułkę namocz w mleku aż nasiąknie płynem. Odsącz nad zlewem. Rybę umyj, obierz ze skóry i drobno posiekaj. Szalotkę obierz ze skóry i bardzo drobno posiekaj. Dodaj musztardę, posiekany szczypiorek, dopraw solą i pieprzem i uformuj rękach kotlety. Jajko rozbełtaj w miseczce i obtocz kotlety, a następnie bułką tartą. Na patelni rozgrzej tłuszcz i smaż kotlety na złoty kolor z obu stron. Przed podaniem posyp świeżym koperkiem.

Większość moich dań tajskich znajduje się na moim ukochanym tajskim blogu www.onemorethai.pl. Kuchnia tajska to moja miłość od kilkunastu lat i każdego roku wyjeżdżam tam na swoje wyprawy kulinarne. Uczę się tam nie tylko nowoczesnej kuchni tajskiej, ale również tradycyjnych i trochę już zapomnianych dań, kuchni gór Chang Mai na północy jak i pikantnych owoców morza na Południu.
Kurczak po tajsku może być przyrządzony na bardzo wiele sposobów, ale dzisiaj chciałam Wam pokazać wersję dania z owocami nerkowca, które są tam bardzo popularne. Kurczak po tajsku w wersji łagodnej to również danie, które bardzo lubią moje dzieci, gdy podróżujemy po Tajlandii. I jest to również potrawa, którą można przyrządzać z dowolną ilością warzyw. Kurczak po tajsku jako danie ma jeszcze jedną ogromną zaletę - to danie naprawdę zrobisz w 15 minut! Wszystkie dania z tego regionu są szybkie i łatwe w przygotowaniu. Smacznego!
Potrawa na święta nie musi być skomplikowana i bardzo droga - ale ważne, by była wykwintna. Te święta obfitują w ryby zatem dobrze jest je połączyć z innymi atrybutami smakowymi tych świąt: może to być kapusta kiszona, grzyby lub ziemniaki. Ja dzisiaj wybrałam łososia oraz boczniaki - nowoczesna wersja suszonych grzybów, które wręcz królują na wigilijnym stole. Do tego dołączyłam bardzo orzeźwiającą salsę, z której bardziej zapracowani mogą spokojnie zrezygnować.
Potrawa na święta ma mieć po prostu wigilijny charakter, a wcale nie musi oznaczać lepienia ruskich pierogów przez pół dnia (choć ja tak robię w ramach tradycji rodzinnej). Przygotowanie potrawy na święta może zająć dosłownie 15 minut - ważne byś miał okazję usiąść do stołu z najbliższymi osobami i zjeść ciepły posiłek w spokoju i miłości.
Łososia spokojnie możesz wymienić na dorsza, a boczniaki suszone grzyby. Bo ten świąteczny czas to okazja, by wzbogacić swoje więzi z ukochanymi osobami. Więc potrawa na święta ma być prosta jak barszcz.

Według zasad i znaczeń kolorów - kolor zielony to kolor harmonii, spokoju i uzdrowienia. To kolor natury i naszej bliskości z nią. Kojarzy się z życiodajną energią, wzrastaniem i dobrostanem. Jedząc zielone sałatki jesteśmy przekonani o tym, że saila nas w dobrą moc, która z niej płynie. Zatem już sam kolor sałatki wprawia nas w dobry nastrój i buduje w nas przekonanie, że robimy dla siebie i naszego organizmu coś dobrego.
Fitoskładniki, antyoksydanty, witaminy, wartości mineralne - to wszystko mają właśnie rośliny, których mamy od wyboru do koloru na naszych, polskich straganach. Każda z nich ma korzystny wpływ na nasze zdrowie. Możemy wybierać ulubione warzywa i owoce zarówno kierując się kryterium smaku jak i wpływu na nasze zdrowie. I nigdy nam się to nie znudzi, gdyż mamy tyle odmian roślin, że ich rotacja na naszych talerzach może trwać w nieskończoność!
Tak - dokładnie tak! Dobrze przeczytaliście - do sałatek można dodać dosłownie wszystko i gwarantuje Wam, że będzie smaczne i apetyczne. Nie ma połączeń niemożliwych. Nabiał, mięso, ryby, jajka, kasza, makaron, tofu - wszystko, co tylko chcemy można zakląć we wspaniałą sałatkę. Zatem jest to pole do popisu dla kucharzy amatorów, by znaleźć najlepszą recepturę dla siebie. I ona może się zmieniać każdego dnia!
Nie ma znaczenia czy sałatkę spożywamy na śniadanie, obiad czy kolację. Każda pora jest dobra, by przyjąć porcję warzyw z ulubionymi dodatkami. Mogę ją zabrać ze sobą do pracy, na wycieczkę lub jako własny lunch box, gdy jestem na mieście i nie mam ochoty jeść w okolicznych restauracjach. Mało tego: jeśli mamy taką fantazję to możemy zjeść ją w różnych wariantach na każdy posiłek!
Sami decydujemy, ile składników ma się znaleźć w sałatce i jaki budżet na nią przeznaczymy. Skala jest dość duża: od ziemniaków po krewetki. Ale jedno jest pewne: zawsze wiemy co dodaliśmy do środka. Nie ma ukrytych cukrów, tłuszczy trans czy glutaminianu sodu. Jak mamy lepszy miesiąc to i homar się nada, by połączyć go z zielonymi listkami. Gdy inflacja w Polsce szaleje i stać nas tylko na kaszę - PROSZĘ BARDZO! Sałatka na bazie pęczaku z zieloną pietruszką i pomidorkami cherry nigdy mi się nie znudzi!
Sałatka to niebywały kompan przy realizacji zasady zero waste, która nie tylko teraz jest bardzo modna, ale również potrzebna naszej płacenie. Nie marnujemy, ani nie wyrzucamy jedzenia. Szukamy rozwiązań jak zagospodarować resztki lub otwarte w lodówce produkty. Czyż sałatka nie jest rozwiązaniem idealnym? Otwarty ser feta? Dodajmy oliwki, sałatę, ogórka i będzie grecka. Otwarta rukola? Dodajmy paprykę, pomidorki, ugotujmy ryż dziki posypany oregano lub parmezanem. A gdy zostanie nam ryż to połączcie go z kurczakiem, szczypiorkiem i orzechami. Każdy produkt w sałatce znajdzie swoje drugie życie!
Sałatka jest szybka, prosta i może być mega tania! Wrzucenie do miski paru składników nie wymaga gwiazdki Michelin ani specjalnych, kulinarnych umiejętności. Po prostu wykładamy składniki na półmisek lub do lunchboxa, dodajemy oliwę i trochę cytryny i gotowe. To nawet nie jest kuchnia w 15 minut - tylko w 7! Nie bójcie się eksperymentów - nawet jak coś Wam nie wyjdzie to na pewno się znajdzie chętny, by to zjeść. A jak nie - to wciśnij sąsiadce! I uśmiechnijcie się - bo od sałatek życie zmienia się na lepsze! A jak mi nie wierzycie - to zapytajcie kobiety, które są na diecie 🙂
garść liści szpinaku
garść rukoli
½ sałaty rzymskiej
1 awokado
pęczek szparagów
szklanka bobu
2 łyżki obranych pistacji
sól, pieprz
1 ząbek czosnku pokrojony w plasterki
SOS:
3 łyżki oliwy z oliwek
sok z 1 cytryny
1 łyżka musztardy francuskiej
1 łyżeczka syropu klonowego
1 łyżka posiekanego koperku
Bób ugotuj do miękkości w osolonej wodzie. Szparagi grilluj z czosnkiem na grillowej patelni. Pistacje utłucz w moździerzu na mniejsze kawałki. Sałatę rzymską porwij i ułóż na półmisku wraz z szpinakiem i rukolą. Dodaj awokado pokrojone w łódeczki i skropione sokiem z cytryny. Dodaj bób obrany ze skórki oraz szparagi. Na wierzch posyp pistacjami. Wszystkie składniki sosu wymieszaj i polej przygotowaną sałatę. Dopraw solą i pieprzem.

Szybkie danie z łososiem to moje SOS, gdy dzieciaki wracają głodne do domu. Tak naprawdę robi się dokładnie tyle, ile gotuje się makaron. Ale powinnam dodać, że trzeba robić kilka rzeczy jednocześnie. Gdy woda na makaron się gotuje należy wykorzystać ten czas i podsmażyć łososia.
Gdy makaron wrzucisz do wody to dobry czas na to, by podsmażyć czosnek i szparagi. Jeśli robisz to danie w sezonie zimowym, możesz z powodzeniem zamienić szparagi na liście szpinaku lub cukinię, która dostępna jest cały rok. Szybkie danie z łososiem jest pożywne i kolorowe. W zasadzie na co dzień w moim domu królują tylko szybkie dania, gdyż lubię mieć pewność, że mojej dzieci zjedzą wartościowy posiłek, a jak wiadomo nie mam czasu na długie posiedzenia w kuchni. Szybkie danie z łososiem to jedynie inspiracja, która może zachęcić Was do tego, by we własnej kuchni tworzyć proste dania skomponowane z ulubionych składników. Makaron gotuje się zazwyczaj do 10 minut, kasza gryczana czy jęczmienna około 15 minut, a dziki ryż 20 minut. To przedział czasowy jaki masz do zagospodarowania, by przygotować dodatki. Myślę, że fajnie jest sobie zrobić w domu ulubiony posiłek.
Makaron ugotuj zgdonie z instrukcją na opakowaniu na sposób al dente. Odcedź i zostaw ½ szklankę wody z której gotował się makaron. Na patelni rozgrzej oliwę i podsmaż łososia z obu tron i odstaw na talerz. Na tej samej patelni podsmaż czosnek drobno posiekany i dodaj pokrojone na mniejsze kawałki szparagi. Dodaj pomidorki cherry przekrojone na połówki. Dodaj makaron i wodę z makaronu i całość wymieszaj. Dopraw solą i pieprzem i dodaj śmietankę. Na koniec dodaj łososia, posyp ziołami i dodaj ser feta pokruszony.

Krem z groszku kojarzyć się może z zieloną papką. Ale wcale tak nie musi być. Krem z groszku to przede wszystkim porządna porcja białka roślinnego czyli doskonałe rozwiązanie dla ludzi, którzy nie spożywają mięsa na co dzień. Sam w sobie krem z groszku bez dodatków jest dość mdły w smaku dlatego warto zadbać o odpowiednie dodatki, które sprawią, że zamieni się w wykwintną zupę.
W okresie jesienno - zimowym namawiam wszystkich, by rozgrzewali swój organizm za pomocą smacznych zup. W tym właśnie okresie codziennie zjadam porcję zupy na śniadanie, ale wiem, że nie jest to bardzo popularne na mapie naszych, polskich zwyczajów żywieniowych. Gdy nie mam świeżego groszku, to sięgam po mrożony - nigdy z puszki. Ten dodatkowo ma zalewę, w której jest cukier, którego ja osobiście zupełnie nie potrzebuję - groszek sam w sobie ma smak słodki. Dlatego warto taki krem z groszku doprawić chili, miętą lub kompletnie innymi dodatkami jak: kolendrą, limonką czy serem długodojrzewającym. Potraktujcie ten przepis jedynie jako inspirację pamiętając, że i tak sami przyrządzicie najlepszy krem z groszku w swoim własnym domu dodając ulubione smaki.
Blachę wyłóż papierem do pieczenia. Cukinię pokrój na cienkie plastry, ułóż na papier, posyp solą, pieprzem, oregano i skrop oliwą. Wstaw do piekarnika nagrzanego na 220’C z termoobiegiem. Piecz, aż cukinia zrobi się rumiana. W garnku rozgrzej oliwę dodaj posiekaną cebulę, czosnek i chili. Zeszkij, następnie dodaj groszek, zalej wywarem i gotuj. Jeśli używasz groszku mrożonego dodaj od razu ziemniaki pokrojone w kostkę. Dopraw solą i pieprzem, gotuj do miękkości. Do zupy dodaj upieczoną cukinię, ale pozostaw kilka plasterków do dekoracji. Następnie dodaj miętę, szpinak musztardę oraz pesto i zmiksuj zupę na krem (nie musi być bardzo gładki). Na suchej patelni upraż pestki dyni. Zupę przełóż do miseczek, udekoruj plastrami cukinii, pestkami dyni i liśćmi świeżej mięty, skrop na wierzchu sokiem z limonki.

Gdybyście mieli ochotę sobie odświeżyć moją podróż kulinarną do Izraela to wrzucam tutaj linka do tej wyprawy: Kulinarny Izrael
Szakszuka to danie, które przyrządzisz w 15 minut - jest bogate w warzywa i ma nieziemski aromat. Możesz doprawić ją na wiele sposobów: kminem rzymskim, papryką wędzoną czy oregano. Najlepsza szakszuka to taka, gdzie warzywa mają odparowaną wodę za to jajka na wierzchu mają ścięte białko i lejące się żółtko. Najlepsza szakszuka zrobiona jest na bazie kolorowych papryk, szalotki i świeżych pomidorów. Ale ostatni powiew szparagów spowodował u mnie chęć przygotowania jej w inny sposób. Mam nadzieję, że będzie Wam smakowała najlepsza szakszuka na świecie… z dziś!

Przede wszystkim ta wersja na szybkie risotto jest mega zielona – a zielone znaczy zdrowe! Zielony kolor na talerzu jest dla mnie zwiastunem zdrowia. Zawsze kiedy słyszę, że zielony kolor gryzie dzieciaki na talerzu to przypominam sobie swoje przedszkolne chwile, gdy dostawałam na obiad szpinak. Na szczęście czasy się zmieniają i teraz jest to dla mnie rarytas, gdy dostanę świeże i dobre warzywa. Risotto to włoskie danie, które w oryginalnej wersji zawiera dużą ilość masła. Moja wersja na szybkie risotto ze szparagami jest mniej kaloryczna i bardzo szybka w przygotowaniu. Zajmuje zaledwie 15 minut czasu. Jeśli nie macie wywaru to użyjcie wody z dodatkiem kozieradki lub sosu sojowego. Szybkie risotto to również ratunek, gdy wpadają niezapowiedziani goście. Gdy nie macie szparagów dodajcie cukinię lub mrożony groszek!

Gdy wyjeżdżam do Tajlandii do pracy to jest to moje naturalne środowisko do pracy w kuchni, która (nie ukrywam) jest bardzo ciężka. Zastanawiacie się pewnie co można wtedy zjeść, by schłodzić swój organizm? Letnia zupa na upały czyli chłodnik z arbuza to świetne rozwiązanie na wysokie temperatury. Przygotowanie zupy zabiera dosłownie 10 minut czasu. A tam naprawdę to całą robotę robi blender – wystarczy zmiksować składniki i schłodzić w lodówce. W “truskawkowym” okresie można jeszcze dodać truskawki lub z powodzeniem pasują również maliny. Chłodnik z arbuza idealnie pasuje na letnie przyjęcie w ogrodzie lub szybki lunch z przyjaciółką. Jeśli ktoś z Was jest uczulony na nabiał wystarczy zamienić fetę na kawałki grillowanego bakłażana. Chłodnik z arbuza może być również podany w pucharkach do lodów lub w wysokich szklankach. I na pewno Was schłodzi w upalne dni – obiecuję!
Czas przygotowania: 10 min | Porcje: 4
