Końcówka zimy to najgorszy okres dla mnie. Nie ma jeszcze świeżych warzyw a ziemniaków, dyni i buraków mam już serdecznie dość. To najtrudniejszy moment, by dobrze rozpieścić swoje podniebienie. Z jednej strony chce mi się prostego jedzenia – a z drugiej marzę o czymś wykwintnym i nieoczywistym. Nie przepadam za zupami kremami.