Zaczęły się wakacje. Już nie mogę się doczekać widoku tych szalonych, małych stópek moich córek zamoczonych w wodzie, broczących w piasku i uśmiechających się do mnie bo jestem obok nich. To był bardzo ciężki i trudny rok czego być może nie widać po aktywności na blogu. Ale właśnie dlatego tak rzadko tu zaglądałam – byłam wiecznie zajęta.

Czasami trudno jest pogodzić ogromną chęć realizowania się zawodowego z byciem idealną mamą. Ale wiem już, że termin „idealna mama” nie kryje w sobie jednoznacznej definicji. Nawet zmęczona po pracy  i już słabo myśląca jestem bliżej moich dzieci niż wtedy jak siedziałam każdego dnia z nimi w domu i myślałam o tym, jak mogę zdobywać swój świat. Doceniam każdą chwilę spędzoną razem. Zawsze powtarzałam, że macierzyństwo nie powinno być dla kobiet krzyżem na plecach tylko fajną przygodą, która wpisuje się w ich codzienne życie, marzenia, pasje. Matki, które poświęcają się na siłę, zapominając o sobie i swoich pragnieniach nigdy za to złotego medalu od nikogo nie dostaną. Ale też ważne jest by umieć złapać równowagę. A jeśli wpadnie się w szpony systemu i walki z czasem to można przegiąć w drugą stronę. Dlatego cieszę się, że nadeszły wakacje – bo to będzie czas, w którym oddam moim dzieciom wszystkie te chwile, które w ferworze walki im zabrałam. Matka idealna to nie człowiek robol, który codziennie biega z płynem do szyb i skrobie marchewki na rosół. To ciepła i dobra osoba, która bardzo kocha swoje dzieci i wychowuje je najlepiej jak potrafi. Wiem, że czasem jest Wam ciężko sprostać krytyce, ocenie i presji otoczenia. Ale walić to – Ty jesteś dla siebie najważniejsza! Tylko wtedy będziesz matką idealną dla swoich pociech. Zatem pakuję klapki, piłkę plażową i dobry nastrój. A dzieciom biada bo może się okazać, że mają mnie po kilku dniach dosyć 🙂

mamalyga