Kiedy byłam małą dziewczynką marzyłam o tym, by zostać piosenkarką. To chyba dość powszechne wśród małych blondynek. Potem urosłam i wybrałam zupełnie inne studia: najpierw dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim a potem coaching zdrowia. Moja droga zawodowa była bardzo wyboista. W zasadzie jeśli ktoś zaprosi mnie na rozmowę kwalifikacyjną to raczej pokażę klaser z wizytówkami niż klasyczne CV.

Pracowałam z wielkimi mistrzami: Dawidem Wolińskim, Magdaleną Mousson  – Lestang, Edytą Górniak. Założyłam własną agencję reklamową, w której pracowały bardzo ważne dla mnie osoby. Dzięki Nim właśnie moja energia do pracy wznosiła mnie na wyżyny efektywności i skuteczności.  Ale cały czas nie czułam się spełniona – zawsze pozostawała we mnie myśl, że jeszcze nie jestem tam, gdzie chciałabym być. Od 15 lat interesuję się medycyną chińską i szeroko pojętym odżywianiem. Świadomość w tym zakresie uratowała moje zdrowie i przede wszystkim mojej kochanej córeczki, która bardzo długo chorowała na AZS. Pewnego dnia podczas kolejnej wyprawy kulinarnej do Tajlandii, gdzie uczyłam się lokalnych specjałów nadszedł dzień gdy padłam przed posągiem Buddy (który nosił niezłe okulary) i poprosiłam go, by wreszcie wrzucił mnie nonszalancko na moją własną drogę. Wysłuchał mnie mimo tego, że nie znaliśmy się zbyt dobrze. Wróciłam do domu z dalekiej podróży, porzuciłam dotychczasowe życie i założyłam tego właśnie bloga. Zamknęłam się w oparach własnej kuchni i mam wrażenie, że dalej w niej jestem. Zrobiłam 10 kroków do tyłu, by zrobić tylko jeden do przodu. Nigdy nie żałowałam tej decyzji mimo tego, że moje życie zmieniło się diametralnie. Przestałam zarabiać pieniądze po to by wymyślać nowe smaki, które od lat nie dawały mi spokoju. Dziś jestem już w zupełnie innym miejscu. Wiele osób mi zaufało i wspierało. Wiele z nich dało mi szansę. Nigdy o tym nie zapomnę. Ja sama nie wierzyłam, że marzenia mogą się spełniać jeśli w swoją pracę włoży się całe serce. Kocham moją rodzinę i uwielbiam moją pracę. Podjęłam bardzo ryzykowną decyzję 5 lat temu i nigdy tego nie żałowałam. Lidl to moje nowe miejsce i dołożę wszelkich starań, by nowoczesność dorównała tradycji. Bo w moim przekonaniu tradycja stoi na straży jakości nowoczesności.

Moje dzieci zapytały mnie kiedyś kim chciałam być jak dorosnę. Odpowiedziałam im zgodnie z prawdą, że piosenkarką. „Mamusiu to czemu zostałaś KUCHTĄ?” Odpowiedziałam im, że kocham nią być. A lekcje śpiewu zostawię sobie na później.